03 kwietnia 2019

Hafciarskie podsumowanie nr 3 - marzec i plany na kwiecień


Witajcie!

W marcu jak w garncu - tak określiłabym i pogodę w Irlandii i moje haftowanie w marcu - były dłuższe i krótsze przerwy, i był wzorek wcale nie planowany. Wogóle nie trzymałam się jakiegoś ścisłego planu, ale chyba z powodu tego, że miałam w planach od 1 marca zacząć Sal z kotkami, ale nie mogłam zdecydować się co do tła i cały mój plan na marzec padł w gruzach.  Ale nie jest najgorzej z tym marcem i nawet mam dwie prace skończone!

Na samym początku marca, 1-2 dnia miesiąca, sporo posunęłam się z metryczką morską. Metryczka była już bardzo blisko ku końcowi, ale brakowało mi przezroczystej nici do przyszycia koralików i zostawiłam ją na później. Powróciłam do metryczki dopiero 24 marca. Właśnie 24 marca 2019 roku to jest dzień kiedy skończyłam swoją metryczkę.



Tak wygląda moja metryczka. Bardziej szczegółowo o postępach, materiałach napiszę w kolejnym poście poświęconym tej metryczce. Dodam tylko, że to jest jeden z czterech obrazków, który uczestniczy w zabawie u Ani - Nowy haft na Nowy Rok. Tyle, że wybrałam trochę inny sposób haftowania: zamiast mieć zaczęte 4 prace na raz, ja mam w toku jeden największy obraz przez cały czas zabawy (Domki), a trzy pozostałe haftuję w kolejności po ukończeniu. Czyli skończyłam metryczkę, teraz czas na zimową syrenkę, a po syrence zabiorę się za biały mak. To chyba jakiś wewnętrzny strach przed ufo-kami,  ale znowóż, bardzo fajne uczucie, gdy się ma już wyhaftowany obrazek, dodaje weny do dalszego haftowania, nieprawdaż?

Dla przypomnienia, tyle miałam w lutym. Brakowało mi dolniej części.




Drugą moją ukończoną pracą w marcu jest: ''Jeżyk w doniczce''. Praca, którą wogóle nie miałam w planach ruszać w najbliższym czasie, a co dopiero w tym marcu. Z tym jeżekiem było tak, że 9 marca kładąc się spać, przypomniał mi się ten mój ufokowy jeżyk i tak zrobiło mi się go żal, że tyle lat czeka na swoją kolej, że 10 marca był już u mnie w ręcach.



Wydawał mi się łatwy i myślałam, że skończę go za 3-4 dni, ale tu się mocno myliłam. Spędziłam nad nim całe 9 dni, to też miało pewny wpływ na moje zamieszanie w hafcie, ale ja się po prostu uparłam się, że go skończę, i skończyłam.  

Tu jest mój kolejny ufok - The Kitchen. Bardzo bardzo dawno uczestniczyłam w zabawie Round Robins i miałyśmy do wyhaftowania oto taki obraz. Właścicielka kanwy miała za zadanie wyhaftować 1, środkowy i ostatni obrazek na swojej kanwie, a pozostałe obrazki haftowały uczestniczki zabawy. Więc ja byłam dość odpowiedzialna, bo innym wyhaftowałam, ale sama sobie nie i moja kanwa została jako ufok. Znowóż, tyle pracy wykonanej, a tak mało brakuje, więc trzeba to nareszcie skończyć. W marcu udało mi się całkowicie skończyć ostatni, 9-ty obrazek. Planowałam, że uda mi się skończyć całkowicie całą pracę w marcu, ale po spędzeniu całego popołudnia 30 marca nad backstitch-em odpuściłam sobie środkowy obrazek, bo tam został mi sam backstitch. Ale i tak jestem zodowolona z posunięcia się do przodu. 



Zamiast ślęczeć na backstitchem w ''The Kitchen'', 30 marca zaczęłam taka malutką, łatwą świąteczną pracę. Oto co powstało w ciągu ostatnich dwóch dni marca:
''Welcome'' - Tiny Modersnist 



Moje plany na kwiecień

Mam nadzieję kwiecień nie naplecie mi figlów. 

1 - W pierwszym tygodniu mam zamiar haftować obrazek ''Welcome'' od Tiny Modernist:


2 - W drugim tygodniu mam zamiar postawić chociażby kilka pierwszych krzyżyków na kanwie dla zabawy Sal od Owl Forest: Emerald City


Was też bardzo chętnie zapraszam, jeżeli lubicie metryczki. Jest to rosyjska stroniczka, ale jest tam też i po angielsku. Zabawa trwa od 31 marca do 17 listopada 2019 roku. Każde trzy tygodnie znajdziecie kolejną część metryczki. No chyba zauważyliście, że uwielbiam metryczki:)  Schemacik znajdziecie pod linkiem, który podałam wyżej, a szczegóły zabawy tutaj.

3 -4 tydzień. Drugą połowę kwietnia poswięcę Kotkom i Domkom



P.S. Mam nadzieję, że zostanie mi trochę czasu i posunę się jeszcze ciut do przodu z ufokiem : The Kitchen. Byłoby fantastycznie postawić pierwsze krzyżyki na obrazku: Zimowa sarenka, ale to już mega super plany :) Natomiast...


Życzę Wam miłych i szybkich krzyżyków!
Pozdrawiam
Agneta




26 marca 2019

Przyszykowania do Sal'u - Kotki w kąciku robótkowym


Witajcie!

Otóż, postanowiłam sobie, że wyhaftuję tych miłych kotków. A żeby było mi raźniej, zaprosiłam wszystkich chętnych do wspólnego haftowania. Tyle, że nie podejrzewałam, że sama spotkam się z  taaaakim dylematem tła. Ale zacznę od początku:

A historia zaczęła się, gdy zapisałam się do wspólnego projektu u Ani - Nowy Haft na Nowy Rok, która ma swój kanał na youtube pod nazwą: Kreatywna TV. Zaczęłam ogładać filmik Ani i inne hafciarskie filmiki proponowane przez youtube. Siedziałam sobie haftowałam w fotelu i oglądałam różnego rodzaju hafciarskie filmiki. Przede wszystkim to był początek roku i było sporo nagrań o podsumowaniach poprzedniego Roku i planach na Nowy 2019 Rok. Naprawdę było ciekawie zobaczyć dużo nowych, niewidzianych dotychczas wzorków, biorąc pod uwagę, że miałam kilku letnią przerwę w hafcie. Dodam. że dla mnie taki format - filmiki są bardzo wygodne, haftuję i słucham, czas od czasu rzucając okiem na pokazywane obrazki. Właśnie w jednym z filmików dziewczyna pokazywała swoje prace z poprzedniego roku, i tam były te kotki. Nie wiem dlaczego, (osobiście nie przepadam za workami Soda), ale te urocze kotki wpadły mi w oko. Pierwsza myśl, to że chcę taki obrazek sobie do kącika robótkowego, czyli może na biurko, bądź komodę. No, a żeby było raźniej, postanowiłam zoorganizować Sal.

Następnie wydrukowałam wzór, skleiłam i zaczęłam rozglądać się za materiałem do tła. I tu się zaczęły duuuże wybory, zwątpienia, dylematy.  Wiecie, im  starsza się robię tym  bardziej jestem ostrożna z wyborem wzorków i materiałów do wyszycia obrazków.  Te kotki naprawdę ślicznie wyglądają na tym zielonym tle, ale zielony wcale nie będzie pasował do mego wystroju wnętrza, więc od razu odrzuciłam ten wariant. Miałam kilka innych wariantów: ciemno zielono-szary, ciemno szary i jasno szary. Takie właśnie miałam odcienie płócien.


 Po jakimś czasie doszłam do wniosku, że chociaż białe kotki będą wyglądać wspaniale na ciemniejszym tle, jednak ono będzie tłumić pozostałe jaskrawe kolorki. Wtedy pomyślałam o jasno szarym. I nawet przez dłuższy czas, czyli przez kilka dni, byłam pewna, że zostaję przy szarym tle. A jednak coś mi nie dawało spokoju. Wydawało mi się, że jednak na tym szarym trochę będzię to wszystko smutne. Wtedy mnie olśniło, chociaż sprzeciwiałam się odcieniom beżowo/kremowym, to jednak muszę wziąść go pod uwagę, ponieważ dobrze będzie wspólgrał ze wszystkimi kolorkami. Zaczął się ponowny wybór kanwy.  Mój mąż już się nawet nie dziwił, gdy widział mnie po raz kolejny grzebiącą się w swoich kartonach z zapasami tkanin do haftu bądź nici, (dotychczas nie musiał tak często tego oglądać :).

Na zdjęciu widzicie kilka odcieni beżu. Wybór padł na ten najjaśniejszy kawałeczek. Niestety to jest kanwa, a nie płótno.


Przedtem natomiast miałam dylemat między dwoma odcieniami:


Wybór padł na ten jaśniejszy kawałeczek, o bardziej ciepłym odcieniu:



Niby wszystkie materiały dobrane, ustalone, a jednak nie miałam weny do postawienia pierwszego krzyżyka. Coś mi tu nie grało. Olśniłó mnie po raz kolejny, że skoro do końca nie jestem pewna czy będzie mi pasował w kąciku robótkowym, to przecież mogę uszyć torbę na materiał bądź inne przydasie. Został ostatni dylemat, czy hafcę na kanwie, czy kupuję tkaninę. Na tkaninie ładniej by się prezentował, ale skoro chcę uszyć torbę, bądź taką torbę - pudło używając grubszego materiału, to rozsądniej byłoby zostać przy kanwie. Jeszcze kilka kolejnych dni nie decydowałam się na pierwsze krzyżyki. Aż któregoś dnia szukając materiału do innego projektu, znalazłam duży kawałem ślicznego płótna o jasno kremowym odcieniu, być może ekru. Niestety na opakowaniu nie było żadnej notki, ale płótno posiada pomarańczową nić z boku, więc jest firmy Zweigart. Prawda przy obliczaniu gęstości płótna wyszło mi 14.5 krzyżyka na 2.5 cm co mi daje 58 krzyżyków na 10 cm (trochę za mało), ale nie chciałam wydawać się na nowo, a po drugie kiedy  wykorzystam ten skoro kupię nowy. No więc nareszcie zapadła decyzja.


Tu widzicie te płótno, między mulinkami i aidą. Tak, jest bardziej miękkie niż aida, ale w tym wzorku duża przestrzeń jest nie zahaftowana, więc napewno będzie lepiej się prezentować na płótnie. A jak już wyhaftuję, to zdecyduję w jaki sposób użyję haft. Chyba po raz pierwszy w moim doświadczeniu hafciarskim miałam taki długi wybór tła do obrazka. Zazwyczaj widząc wzorek już od razu widzę tło, jeśli nie pasuje mi te podane przez producenta. 

Z tego powodu kotków zostawiłam na kwiecień, a w marcu wzięłam się za ukończenie ufoków i metryczki morskiej.

Pozdrawiam wszystkie i życzę szybkich krzyżyków !
Agneta

04 marca 2019

Hafciarskie podsumowanie nr2 - luty



Witajcie!

Jestem bardzo zadowolona ze swoich postępów w lutym.  I chociaż nie zrobiłam ani jednej kartki, to sporo przybyło w krzyżykach, co mnie bardzo cieszy. 

W pierwszej połowie lutego został wyhaftowany cały domek letni z serii "Domki - cztery pory roku". Domek na razie nie posiada linii konturowych, ale zamierzam je wykonać latem bądź w kwietniu, kiedy moje dzieciaki będą na wakacjach.  W marcu natomiast zabrać się za żółty - wiosenny domek. Mam cichą nadzieję, że drugi domek uda mi się skończyć tak szybko jak i poprzedni. Przyznam szczerze, że sama byłam zdziwiona takim wynikiem, myślałam, że domek będę haftowała  w ciągu dwóch miesięcy, bo mam też inne hafty, ale poszedł mi szybko i powstał w ciągu 12 dni.  




Tak ma wyglądać całość:



Następna moja praca w lutym, to "Metryczka morska", z którą też zaszalałam, czyli wyhaftowałam więcej niż planowałam. Miałam w planach wyhaftować etap 2 i zabrać się za biały mak, ale miałam nieprzyjemną przygodę z nićmi DMC i z tego powodu, nie mogłam zabrać się za mak. A natomiast zabrałam się za następny etap metryczki - trzeci, dopóki nie rozwiąże problemu z nićmi. 

Etap drugi Metryczki Morskiej:





Etap trzeci Metryczki Morskiej:



Tak ma wyglądać całość:


A przygodę miałam taką, że haftując czerwoną literę L w drugim etapie metryczki morskiej postanowiłam sięgnąć po dłuższą nić z pasemka, bo na bobinku zostawał mi tylko mały kawałeczek, a ja chciałam wyhaftować trzy następne literki za jednym razem - gdy haftując literkę I przy literce L, zauważyłam, że odcienie mi się różnią. Pierwsza litera była wyhaftowana nićmi DMC zakupionymi kilka lat temu na ebay od pewnej osoby w plastykowych pudełkach z nićmi nawiniętymi na bobinkach, a drugą literę haftowałam też nićmi DMC, ale kupionymi przeze mnie ze sklepu z ebay w pasemkach, też kilka lat temu. Moja nić była  bardziej jaskrawa i miała większy połysk. Wiadomo,  że pierwszą literę rozprułam i do całego słowa użyłam  nowego czerwonego kolorku z pasemka, tak samo jak i do wszystkich pozostałych rzeczy w tej metryczce. Ale to dało początek zwątpieniu co do jakości nici, które posiadam. Sięgnęłam po kilka numerków nici na bobinkach i tych samych numerków w pasemkach i zaczęłam porównywać. Nawet spędziłam godzinkę haftując przykłady na kanwie. Wyniki miałam takie, że niektóre odcienie rzeczywiście rożniły się połyskiem, a niektóre wcale nie i tylko jeden jasno niebieski kolorek różnił się też i odcieniem - ten z pasemka był bardziej połyskujący i niebieskamy niż ten na bobinku (bardziej szary). Wniosek taki, że teraz zawsze będę kupowała nicie ze sklepu, żeby mieć pewnośc, że są to nicie oryginalne i nowszej produkcji. 







Po tej przygodzie, nie wiem teraz co mam zrobić z tymi dwoma pudełkami nici na bobinkach. Wywalić szkoda, bo większość nici ma jednak odpowiednie odcienie i tylko część z nich nie ma odpowiedniego połysku, i kilka być może ciut różni się odcieniem. Wywalić szkoda, ale do prac, które teraz haftuje używać też nie chcę. Jestem na rozdrożu...

To też był podstawowy powód dlaczego nie zabrałam się za biały mak, zamówienie na brakujące nicie DMC już było złożone, a ja po tym odkryciu nie chciałam do niego używać nicie na bobinkach. Trochę czułam się z tym źle, że mak nadal jest niezaczęty, ale później doszłam do wniosku, że to pewnie lepiej, bo miałabym cztery prace rozpoczęte razem z kotkami, dodatkowo kurzące się prace z poprzednich lat. Postanowiłam, że za mak wezmę się po skończeniu metryczki morskiej lub sarenki, tak będzie rozsądniej. 

Powyższe prace, Domek i Metryczka Morska są zgłoszone do zabawy u Ani -  Nowy haft na Nowy Rok

Na tym kończę i życzę wszystkim miłych i szybkich krzyżyków!

Pozdrawiam
Agneta


28 lutego 2019

Metryczka morska - etap 2 i etap 3



Witajcie!

Takie oto mam postępy w mojej morskiej metryczce. Etap drugi haftowałam w dniach 17-22 lutego. Haftuje mi się bardzo mile i w miarę szybko, może z tego powodu, że wzorek jest łatwo sprojektowany, ale też pewnie, że bardzo mi się podoba sam hafcik. Nie mam tu dużo do powiedzenia, wszystko widać na zdjęciach.







Nie robiąc żadnej przerwy, tego samego wieczoru, 22 lutego zaczęłam haftować etap trzeci.



Tu chciałam wam pokazać jak wygląda mój hafcik na tamborku ze stojakiem:




Wiecie, myślałam, że nigdy nie będę haftować na tamborku. Miałam takie zdanie, że malutkie hafciki będę haftowała trzymając w ręku, a większe na ramie. Ale jak się okazało - myliłam się. Rama niestety jest bardzo niewygodna w trzymaniu ją w ręku, jeśli się nie ma odpowiedniego stojaka, a niestety, mój stojak jest za mały dla mojej ramy (jak widziecie ten na zdęciu), a większego nie posiadam. Więc rama kurzy się w kącie, a ja nabyłam dwa większe tamborki i hafcę sobie przy pomocy takiego malutkiego stojaczka na kolana. Jest mega wygodny, bo tamborek można sobie dopasować według wysokości, podnosi się do góry i dołu, ale też się obraca na całe 360 stopni, gdy chcę zamocować nić i muszę mieć dojście do lewej strony haftu. Myliłam się co do wyglądu krzyżyków haftując w ręku i na napiętej kanwie. Jednak te krzyżyki na napiętym materiale mają inny, bardziej ładny wygląd. Być może są bardziej płaskie, ale też bardziej równe. Więc chcąc uzyskać perfekcyjny wygląd krzyżyków, najlepiej używać tamborku lub ramy -  do takiego doszłam wniosku. Z innej strony,  spowalnia to haftowanie, ale wkładając tyle trudu, używając jakościowych materiałów i nici, wolę haftować o kilka godzin dłużej, ale być zadowolona i dumna z efektu końcowego.

W międzyczasie zrobiłam zakupy w sklepie "sew and so" (nareszcie) i otrzymałam paczuszkę:



Wydawało mi się, że ja tyle posiadam nici, a jak doszło do wyhaftowania kilka obrazów, to musiałam zamówić 40 odcieni DMC. Prawda 7 pasemek było koloru białego, ale jednak pozostałe prawie wszystkie odcienie pojedyńcze. Potrzebowałam też trzy pasemki DMC Etoile i dwa pasemki DMC Metallic do malutkich drobiazgów, które mam w planie wyhaftować w międzycsie większych obrazków.  Jak już wspomniałam, kupiłam dwa większe tamborki : 10 inch i 12 inch - odpowiednio 25 cm i 30 cm szerokości. Tamborek o szerokości 25cm widzieliście powyżej na zdjęciu zmetryczką, wyśmienicie się sprawdza. Myślę, że szerszy bardziej przyda mi się haftując mak. 


Tu kupiłam dwa kawałki materiału w dwóch różnych odcieniach szarego, bo nie mogłam zdecydować się, który bardziej będzie pasować jako tło do Salu z kotkami. Dotychczas nie jestem do końca zdecydowana, chociaż w domu posiadam jeszcze kilka odcieni szarego. Ale o tym w innym poście.


Tu sobie kupiłam kilka paczuszek igieł. Chcę wybróbować igiełki kilka różnych producentów. Prawda już po otrzymaniu miałam wątpliwości co do igieł nr 24, wygląda na to, że będą za duże dla mnie, ale jeszcze nie wypróbowałam.
Koraliki Mill Hills, które potrzebowałam do metryczki morskiej, sarenki oraz białego maka. 



Tutaj na zdjęciu porównałam nicie Kreinik nr 085. Po lewej stronie mam te co przyszły mi ze sklepu o grubości nr 4, a po prawej stronie też kolor 085, które już posiadałam, tyle, że bardziej cienkie - blending filament. No i jestem bardzo zaskoczona, dlaczego nicie o tym samym numerze koloru, ale rożnej grubości różnią się też i odcieniem. Dlaczego ten po lewej jest bardziej niebieski, a ten po prawej bardziej zielony? ...

To tyle na dzisiaj o moich postępach w metryczce. Myślę, że sporo mi przybyło, został mi ostatni - czwarty etap i będę mogła cieszyć się efektem końcowym.

Pozdrawiam
Agneta



21 lutego 2019

Sal - Kotki w kąciku robótkowym


Witajcie!

Zapraszam wszystkie chętne osóbki na wspólne haftowanie oto takiego obrazka:

Soda - kotki w kąciku robótkowym (Soda-sewing cats)


Zaczynamy 1 marca, kończymy 30 listopada (prezent na Święta)
Haft może być wykonany o wiele szybciej, tyle że na początku grudnia odbędzie się ogólne podsumowanie prac wszystkich uczestników.

Zasady:
  1. Zostawiamy komentarz z linkiem swego bloga
  2. Umieszczamy banerek na pasku bocznym u siebie na blogu
  3. Wysyłamy e-maila o wzorek z linkiem do swego bloga
  4. Na początku każdego miesiąca linkujemy postępy pod odpowiednim postem na tym blogu
(Dajcie, proszę znać czy chcecie grupę na fb)



Inlinkz Link Party

15 lutego 2019

Domek nr 1


Witajcie!

Tak oto wygląda mój pierwszy wyhaftowany domek z serii domków "4 pory roku", a raczej drugi w kolejności według wzorku, bo ten zielony to jest lato. Ale zaczęłam od lata. bo łatwiej mi było haftować ze środka kanwy i te zielono-różowe kolorki bardziej mi się kojarzą z wiosną niż latem.
Wzór jest bardzo łatwy, haftowało się go dość szybko. Na razie, pomimo jaskrawych kolorków,wygląda  trochę płasko, bo brakuje mu ściegów konturowych, a jest ich tu sporo, ale po dodaniu konturu napewno nabierze więcej życia. Haft zaczęłam 1 lutego, a skończyłam 12 lutego, z tego 1-2 dni prawie nie haftowałam albo bardzo mało, a pozostałe 10 dni spędziłam sporo godzin. Więc nie myślcie, że skoro wzó łatwy, to powstał w jeden wieczór. Przecież to tyle krzyżyków trzeba było postawić. Czasami nawet się nudziłam, ale bardzo rzadko, bo ciągle lubię sprawdzać czy nigdzie napewno nie popełniłam błędu - nie przepadam za pruciem.





Dane techniczne:
Zweigart płótno Linda 27 ct w kolorze białym,
nicie: DMC i Anchor

Tak, tak, mieszanka kolorów firmy DMC i Anchor. Dobierałam kolory sama za pomocą katalogu Dmc, więc wszystkie odcienie są skrupulatnie dobrane. Początkowo chciałam haftować tylko nićmi Anchor, bo na przykład: kolor zielony do zielonego domku i żółty do żółtego miałam u siebie w zasobach i to po kilka pasemek, a takich samych odcieni DMC nie miałam żadnego. Bardzo się ucieszyłam, gdyż pomyślałam, że po co mam kupować DMC, kiedy mogę wykorzystać to co mam i tymbardziej dziwnym trafem miałam po kilka pasemek. Ale nie trwało to długo, ta moja uciecha skończyła się dość szybko - gdy zaczęłam dobierać inne kolorki Anchor i porównywać je z DMC. Kilka zalecanych odcieni Anchor sporo różniło się od tych zalecanych DMC, więc w tym wypadku zostawałam przy DMC. Ale miałam też sytuację, gdy Anchor odcień sporo różnił się od Dmc, a Dmc danego numerku nie miałam, i pan w sklepie też nie, bo on ma część DMC i część Anchor. Nie pozostawało mi co innego jak nabyć Anchor odpowiedni odcień według swego uznania. Takie mieszane dobieranie nici kosztowało mi sporo zachodu, biorąc pod uwagę, że nicie mam w kilku torbach i po kilka pasemek z projektami w toku, a i tak musiałam kilka razy skoczyć do sklepu. Myślałam, że nie dam rady, ale uporałam się.


Co do płótna, powiem szczerze, że najpierw krzyżyki na tym płótnie wydawały mi się zbyt duże, poprzenio haftowałam metryczkę na kanwie 16ct i trochę dziwnie się z tym czułam, ale nie najgorzej powodziło mi się, więc zostałam przy swoim wyborze. Raczej wybór nie był mój, Linda była zalecana przez projektanta, a ja właśnie posiadałam ją. Jedyne to, że musiałam je naciągnąć na ramę bądź tamborek, bo Linda jest dość miękka, a chciałam, żeby krzyżyki były idealne, bo wiecie, pracy tu będzię sporo.

W marcu planuję wyhaftować jeszcze jeden domek, ten piewrszy - żółty. I dopiero w kwietniu - maju wyhaftować konturki. W kwietniu moi chłopacy będą mieli dwa tygodnie wakacji, więc nie wiem jak tam będzie z krzyżykami, z tego też powodu planuję backstitche na kwiecień.

To tyle o domku. Przez ostatnie dwa dni probuję złożyć zamówienie i po dostawie nareszcie zabrać się za mój biały mak, a także mieć wszystkie dodatki do metryczki, ale jak na razie suma rzeczy w koszyku przekracza moje możliwości, i utknęłam. A utknęłąm też z tego powodu, że nie mogę zdecydować się co do tla do mego  nowego projektu i nie wiem czy to dobry pomysł kupować kilka odcieni na raz, żeby zdecydować się na ten jeden, a pozostałe do schowka. Och jak ja nie lubię zakupów online...