Pokazywanie postów oznaczonych etykietą RR Cytrusowe. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą RR Cytrusowe. Pokaż wszystkie posty

07 lutego 2013

RR - Cytrusowy


Nareszcie wyhaftowany kwiat pomarańczy!. Nareszcie, bo jest pozornie kłamłiwy. Zaczęłam go bardzo dawno temu z wielkim entuzjazjem, żę taki malutki milutki i skończę szybko. Po przebrnęciu połowy poleciał do walizki na lepsze czasy. A lepsze czasy nastały mu tylko teraz i właśnie na dniach skończyłam go. Wogóle haftując te obrazki czuję się jakbym cały czas krążyła po labiryncie kwadracików, numerów nici i odcieni nici, i wciąż nie mogąć dobrnąć do końca. Osobiście mnie to wycieńcza, wolę być bardziej zrelaksowana przy krzyżykach.Haftując zawsze zastanawiam się: cóż za projektant stworzył ten obraz, chyba on sam nigdy igły w ręku nie trzymał. Super ładny, ale super trudny do haftowania.

kanwa Aneni

Nie zdziwię się, jeśli greifruty chociaż i większe okażą się lżejsze do haftowania. No, a kwiatkowi powiedziałam dzisiaj pa-pa i poleciał w drogę. Poraz kolejny jestem dumna z siebie, po każdym obrazku z tego RR mam takie uczucia. 

Czas bardzo szybko leci, nieprawdaż? Już minęły 5 tygodni od Sylwestra, ponad miesiąc odkąd mamy rok 2013, a ja mam takie uczucie, że ktoś kradnie mi czas :):)  Podejrzewam o to wirusy i tą mądrość co mi w dolniej szczęce zaczęła kiełkować - kasują mi dni z kalendarza!




18 września 2012

RR - owa cytrynka krok po kroku i słoiczek Tusal'owy



Ile zdjęć widzicie, tyle dni zajęło mnie wyhaftowanie cytrynki - trzeciego obrazka "RR Cytrusowy".
Wydaje mi się, że brakuje tu jednego czy dwóch zdjęć, 
ale i tak widać jaka jestem wolna w haftowaniu.
Zdjęcia robiłam, żeby szybciej  szło,
 a jednak i tak były bardzo długie przerwy. w między czasie..







To była kanwa burany/ Agaty, która już powędrowała do Tami :)
Ach...., jakie miłe uczucie, że już wyhaftowane i wysłane. ...


A to mój słoiczek, który powolutku zapełnia się :)

Życzę Wam miłej i owocnej pracy robótkowej !!!






30 czerwca 2012

Wędrująca książka "Marina", a także sporo innych rzeczy

Otóż przyszykujcie się do długiegu postu :)

Wczorajszy poranek był naprawdę niespodziankowy :) tak, tak . Z samego rana otrzymałam paczuszkę i byłam bardzo zdziwiona. Bo ostatnio nic nie kupowałam pocztą, nie uczestniczę w wymiankach, grach. O co chodzi? Od kogo paczuszka? A była to wydrująca książka " Marina", którą organizatorką jest Diana.
Książka przyleciała z Niemczech od Jazz. Dziękuję Ci, Jazz za wspaniałe prezenty !!!


Tyle rózności otrzymałam, tak mnie to zaskoczyło. Dzieciaki bardzo zauroczyły się motylem z filcu. Maluch jak zobaczył to chwycił do rączek i nie puszczał. Pózniej starszak zobaczył i zabrał go tamtemu i poszedł z motylem na popułudniową drzemkę. Pózniej zabrałam ja go i odłożyłam, żeby nie zniszczył i rozmyślam do czego go wykorzystać. Może macie pomysły? Motylek jest dośc spory, dwustronny. 


Ja natomiast byłam zachwycona i zadowolona z drewnianego serduszka. Od razu powiesiłam go tutaj, jak widzicie na zdjęciu. Bardzo i bardzo lubię takiego rodzaju dodatki. Starszakowi od razu kazano serducha nie ruszać, jest zarezerwowane dla mnie i tylko dla mnie :) 


Także otrzymałam niebieskie kolczyki w moim ulubionym kolorze :) Oj dziewczyny, ile ja już mam niebieskich kolczyków :) :) :) Ale jak się lubi jakiś kolor to nigdy nie jest tego dużo.

A teraz mogę wykrzykiwać Ura, Ura , Ura, bo... nareszcie moje pomarańcze skończone!!! Skończyłam je przed tygodniem, w tamtą sobotę. W niedzielę chodziłam taka zadowolona z siebie jak nigdy. Hm...




Tutaj trochę zbliżeń. Teraz sobie spoko czekają na wędrówkę do dalekich Niderlandów :)

A w tą samą niedzielę wzięłam się do szybkiego hafciku. A mianowicie do zakładki, która była bezpłatnym dodatkiem w Cross Stitcher' rze. Było podane, że to 5 godzinowy projekt, o ile to prawda nie wiem. Nie sprawdzałam, a szkoda. Bo mnie wygląda, że ja to spędziłam więcej czasu niż 5 godz. Albo jestem marudna w hafcie. W każdym bądz razie nie byłam zbyt zadowolona, bo zazwyczaj mają zbyt sztywną kanwę i mam trudności  z igłą. A jeszcze rozmiar skrawku był o dwa krzyżyki za mały, więc musiałam zwężyć się. Ale tak na ogół pomysł bardzo mnie się podoba.



Właśnie tą zakładkę zgłaszam na wyzwanie:  Wakacji czar...lata czas..."  u Wioli
Lato dla mnie ma kilka skojarzeń, przede wszystkim z rzeczami, które są dość jaskrawe i kolorowe. Wszystkich skojarzeń nie będę tu pisała, ale te jedno o książkach. Czyli, kiedy byłam uczennicą na lato dawali nam spis lektury, którą musiliśmy przeczytać w ciągu lata. Latem nie było już szkoły, nie było lekcji itp. Było lato, wakacje, sporo kolorowych wspomnień i zawsze przeplątane lekturą. Otóż dlatego taka kolorowa zkładka kojarzy mi się z latem, z kwitnącymi kwiatami w najróżniejszych kolorach ( mieliśmy sporo kwiatów w ogródku), z zielona trawą, błękitnym niebem i jeziorem, a w ręku książka...
Takie bardzo nostalgiczne wspomnienie z lat szkolnych. 

No, a póżniej po wyhaftowaniu zakładki musiałam ją jakoś "ulepić" i zabrałam się także do hafciku  z Sal'u Hungarian Motiv. Ramkę już miałam, tylko hafcik czekał na uprasowanie i naciągniecie i tak mi to wyszło. Tata jak zobaczył zdjęcie, to zapytał się : A to co?  Ramka była robiona z deski podłogowej? Hm... No nie. A mnie się podoba :) ta ramka, Mężulek też powiedział, że ładnie wyszło. 
Takie inne, w innym stylu niż dotychczas robiłam
.



A jeszcze mam takie pytanie do wszystkich. Za pomocą jakich programów dodajecie logo na swych zdjęciach i tworzycie jedno zdjęcie z kilku ?

Dziekuję za wszystkie komentarze, odpowiedzi i życzę miłego dnia !


Uwaga! Na zdjęcia do mego Sal'u Truskawka czekam do 7 lipca. W razie czego piszcie mi proszę e-mail'a.