14 sierpnia 2015

Karteczka na wyzwanie kolorystyczne/ A card for craft colouring challenge

Tą właśnie karteczkę zgłaszam na wyzwanie kolorystyczne tutaj i na wyzwanie nr8 - Pastele w Szufladzie, na które wpadłam tydzień temu i tak zapałałam chęcią wziąść w nim udział, że dzisiaj ją robiłam w ekstra szybkim porządku w między czasie dbając o rodzinę. Jestem zadowolona z efektu, chociaż nie jestem dużą fanką, ani różowego, ani fioletu.

 I did that card specially for craft colouring challenge - Inspiring Floral Tones. It was first time I got in touch with digital stamps and I liked it! Because you could edit a stamp size, it's a big advantage for me.
Normally, I wouldn't go for that colours, myself not a big fan of pink and lilac, but this time I wanted something different. So, it was real challenge for me. 



Do wykonania tej karteczki użyłam: 
digi stempelka Make It Crafty
papieru Dreamcatcher oraz 
kredków do kolorowania - Derwent.

Main materials I have used: 
digi stamp from Make It Crafty
Dreamcatcher paper pad by Trimcraft and 
Derwent colour soft pencils for colouring the picture. 

I got more digi stamps and now looking forward to get a chance to colour them and make more and more cards!


Przy okazji nabyłam kilka digi stempelków z tejże firmy, więc w najblizszym czasie planuję jeszcze kilka kartek z udziałem tych ślicznych dziewczynek i dam. Najbardziej co przypadło mi do gustu, że da się je edytować



Pozdrawiam



07 sierpnia 2015

W toku....

kolorowania karteczek jestem. Kilka dni temu zwiedzałam blogi i załapałam się na kilka zabaw wyzwań (banerki są na moim prawym bocznym pasemku), prawda nie zapisałam się jeszcze, bo nie wiem czy podołam. Ale przygotowania  do wyzwania "Paleta Kolorów" już są widoczne:


Na miesiąc sierpień miałam takie oto postanowienie, że każdego dnia chociaż troszkę usiądę do robótek bądź poczytam. Powiem szczerze, że w mojej teraźniejszej sytuacji, to jest trudne do wykonania i jak na razie udaje mi się co drugi dzień. Z drugiej strony, nie jest najgorzej, bo mama czwórki małych łobuziaków i robótki - dźwięczy nierealistycznie. Dzisiaj właśnie wypada dzień na robótki jak widzicie, jestem tutaj i biegę dalej.
Pozdrawiam serdecznie


31 lipca 2015

Co przeczytałam w lipcu

Niestety, nie mogę pochwalić się wielką ilością przeczytanych przeze mnie książek w lipcu. Tylko dwie nieduże, a tą drugą nawet nie do końca przeczytałam. Lipiec na ogół cieżką minął mi, dwa razy dostałam kilkodniowego bólu głowy , maluszek strasznie ostro ząbkował, przez trzy dni miał wysoką temperaturę, a pózniej dwa kolejne dni marudził jeszcze, ale przecierpiał i teraz mu rosną 4 zęby na raz! To dopiero. Więc nie było ani sił, ani czasu na czytanie, nawet takie w łózku przed snem. Z tego powodu zaczęłam bardziej zastanawiać się nad planowaniem swego czasu, swoim wewnętrznym stanem emocjonalnym, a także nad potrawami, które spożywam, kto się spotkał z bólem migreniowym, to wie o czym mowa. A więc, podam wam dwa tytuły, po które siegnęłam.
Tą książkę zaczęłam czytać jeszcze w czerwcu, a skończyłam na początku lipca. Jest malutka, fajnie ją się czyta, szybko. Ale, otóż ale, ile w niej jest prawdy nie wiadomo. Te różne przemyślenia księżnej, według mnie, są mocno naciągane, bo nie myslę, że wszystko jest takie gładkie i proste. Nie żałuję, że przeczytałam, fajna jest na wieczór do zrelaksowania się.

Natomiast ta właśnie książka podsyciła we mnie ciekawość, żeby sięgnąć po inne książki opisujące rodzinę królewską, i mój wybór padł na tą (bo taką tylko posiadałam):


 Bardzo fajnie napisana. Łatwa w odbiorze, miło ją się czyta, tyle, że nie da pochłonąć ją za jeden raz, bo to jednak fakty, fakty i raz jeszcze fakty. Podczas czytania, aż chce się odetchnąć i przemyśleć. Ta książka bardziej przypadła mi do gustu niż poprzednia, chociaż na lubimy czytać mają jednakową liczbę ocen, ale ta ma więcej czytelników, o wiele więcej.

Natomiast na sierpień już mam stosik do przeczytania. Znajoma dziewczyna zostawiła mi kilka pozycji dopóki jest na wakacjach w Polsce, a wraca 28 sierpnia, więc mam trochę czasu. Pewnie mogłabym poprosić zatrzymać którąś z książek, gdybym nie zdążyła, ale wie, lepiej mysleć, że ma się mniej czasu niż więcej, bo wtedy więcej się zrobi.

U nas niestety rozpadało się na dobre. W ciągu dnia trochę było jaśniej, więc zdąrzyłam ze starszakami wypaść na spacer na małe zakupy i tyle. Pózniej znowóż lało, teraz niby jaśniej, ale to takie zmienne, źe aż drażni, bo nie wiesz co oczekiwać i jak masz zaplanować czas. W każdej chwili może zacząć lać. Z praniem problem, raczej z jego suszeniem, bo nie przepadam za suszarką i w domu nie lubię trzymać. dodam, że przy czwórce dzieciaków prania mi nie brakuje. Nie lubię też myć podłogi jak mam na zewnątrz mokro. Więc jak mam dwa tygodnie deszczu bez przerwy, co w Irlandii się zdarza, to nie wiem co mam robić, czy mam zatopić się w kupie bielizny i czekać, czy zatopić się w dobrej książce, ale ten drugi wariant aktualny jak dzieciaki śpią, jak nie, to nie wypali :D :D  Ech te domowe kłopoty...

Jutro odskocznia od kłopotów, idę po gazetki do robienia kartek i zamki do poszewek.

Pozdrawiam Was serdecznie i do spotkania jak już zacznę szyć :) 

30 lipca 2015

Z czym kojarzy Wam się lipiec?

Miesiąc Lipiec już dobiega końca, a ju tu ze skojarzeniami o lipcu :). Przyznam, że niesamowicie szybko mi zleciał. Z trudem przyznaję, że został nam sierpień i lato minęło.
Tegoroczne lato w Irlandii nie jest najlepsze, niestety, przeważnie jest mokro i wietrznie, słonko gości u nas, ale deszcz przeważa. Starszacy ganiają na rowerach tu przy domu, a jak zaczyna padać zmykają do środka,  i tak codziennie, więc lato mija monotonnie, i dla mnie, i dla dzieci. W czerwcu mieliśmy świeto, robiliśmy imprezkę dla dzieci, a w lipcu cisza. Z tego powodu zaplanowałam kilka wypadów z dziećmi w sierpniu, a mianowicie  wypad na plac zabaw pod zamknietym dachem i jazda pociągiem, bo moi widzieli pociągi tylko w bajce, a sami poprosili mnie o to, więc trza dzieciom zafundować :) I rozważam też zrobienie mini imprezki przed szkołą, bo starszak zaczyna szkołę, więc może jakiś tort w postaci książki upiec. Hen odeszłam od tematu...
Skoro już post o skojarzeniu, to przyznam, że lipiec kojarzy mi się ..... z wiśniami. Nie wiem dlaczego, nie pytajcie. Chociaż ten miesiąc jest zazwyczaj słoneczny, a mnie się kojarzy z  soczystą, ciemną czerwienią wiśni, czereśni, i tych soczystych ciemno-zielonych liściach, i tyle. Teraz znacie moją tajemnicę lipcową

Powiem trochę o robótkach. Na początku lipca miałam zapał na wyhaftowanie jakiegokolwiek motywu wiśni czy czereśni z powodu lipca, ale zapał przygasł jak spojrzalam w torbę i pudełko z ufokami. Czar wiśniowy nagle prysł. Ciut pózniej zdecydowałam, że skoro dla haftu krzyżykowego nie mam sporo czasu, mogę zabrać się za maszynkę, więc można coś uszyć. Poszłam do szafy, przejrzałam wszystkie moje szmatki. Coś nie coś wyłapałam. A mianowicie wiśniowy skrawej materiału i sporo materiału zapisałam w kolejce: "plany szyciowe", które ujawnię za kilka dni.
Oto mój wychwalany skrawej materiału z wisieńkami:


W ten sam wieczór powstały szkice: 


Zastanawiałam się nad dwoma rodzajami obrusu, kwadratowego i prostokatnego. Ale, że my mamy stół prostokątny, więc zdecydowałam się na drugi wariant. 

Trochę pózniej zrobiłam bardziej dokładny szkic obrusu patchworkowego:


Kolor mchu to właśnie kwadracik mego materiału, litera A i rysunek to aplikacja, wielkość każdego kwadratu około 25cm. I nie byłam pewna, czy chcę calą w kwadraciki, czy jednak pasmo w kolorze zielonym dookoła. Już bym slęczała nad aplikacjami, gdyby nie to, że nie posiadam zwykłej tkaniny w kolorze czerwonym, zielonym itp. Inymi słowami muszę to nabyć. Udałam się tu do sklepika u nas w miasteczku i znalazłam tam takie kolory tkanin tyle, że mieszanka bawełny, a ja chcę 100% bawełny. Ot i plany runęły, bo trzeba zamówic w necie. Wszystko ok, ale ostatnio koszty przesyłki poszły do góry, że n razy więcej płacisz za przesyłkę niż za skrawek materiału... Zamówienie dotychczas nie złożyłam. Gdyby ktoś znał jakiś dobry sklep to doradzcie, chodzi mi o sklep zagraniczny, nie polski. 
Poszłam za tkaniną do aplikacji, a wróciłam  z kłębkiem włóczki. Mają teraz w promocji, pół ceny- nie byłabym kobieta. Podoba mi się ten kolor, lubię go, tylko, że te falbankowe szale do mnie nie przemawiają. I co? Mam sięgać po druty?.... A tak szczerze, to głupie uczucie, gdy się nastawisz na coś, a tu przychodzisz i nie ma tego co szukałaś :(  


Wiśniow, wiśniowo mi ....

Pozdrawiam serdecznie!

30 czerwca 2015

Co czytałam w czerwcu

Tą pozycję zaczęlam czytać o wiele wcześniej niż czerwiec się zaczął, ale byla odłożona na bok z powodu braku czasu, po kilku miesięcach jak maluszek stał się spokojniejszy powróciłam do niej.

Zaintrygował mnie tytuł książki, i chociaż okładka wydawała się dość "tania", to jednak skusiłam się do przeczytania. Nie żałuję. Fajna książka dla wszystkich młodych mam albo dla tych co planują nimi zostać. Bo to właśnie o perypetiach młodej, niedoświadczonej mamy opowiada ta pozycja. Być może kiedyś kobiety nie miały takich problemów jak teraz, (myślę, że niektóre mamy dotychczas nie mają ich) po urodzeniu dziecka, ale większość z tym się zmaga. Myślę, że większość kobiet chce wrócić do poprzedniej sylwetki, do życia towarzyskiego, założyć ubrania przed porodowe i cieszyć się dniem jak inni, a nie czuć się poza marginesem normalnego życia. I o tym wszystkie w tek książce - o zmaganiach młodej mamy.



W czerwcu przeczytałam też książkę Lucyny Olejniczak: "Kobiety z ulicy Grodzkiej, Hanka". Bardzo przypadła mi do gustu poprzez swoją lekką, realistyczna prozę. Powiedziałabym, że nie czytałam ją, a wprost pochłaniałam. Jest to historia o "przeklętej" rodzinie z ulicy Grodzkiej, a dzieje się wszystko w dziewietnastowiecznym Krakowie co nadaje tej powieści jeszcze więcej uroku.Polecam



Pozdrawiam i mam nadzieję, że wy też czytacie!



29 czerwca 2015

Lubię czerwiec

Tak, tak... Muszę przyznać, że lubię czerwiec, bo...  w czerwcu obchodzę urodziny, właśnie w czerwcu powstał pierwszy wpis na moim blogu i na ogół czerwiec kojarzy mi się z truskawkami, chociaż nie szaleję za nimi, ale przyznać muszę, że wzorki truskawek bardzo lubię.
Tyle, że ostatnio truskawki na półkach w markcie goszczą cały rok na okrągło, nie tylko w czerwcu, więc czerwiec zaczął tracić tą swą truskawkość :).


Więc z okazji czerwca poszperałam w necie, zrobiłam ksero wzorków co mam i zachomikowałam sobie na stronkę ciut wzorków truskawek, poziomek (chomik: agneta999). Gdybyście mieli jakieś ciekwsze wzorki niż u mnie podzielcie się, proszę!
Osobiście, czerwiec minął mi z szybkością światła. Pogoda, tu w Irlandii dopisała, więc łapaliśmy każdy pogodny dzień i wykorzystywałiśmy na maksa. Przedtem planowałam, że w czerwcu wyhaftuję wzorek truskawek, po jakimś czasie doszłam do wniosku, że wartałoby przejrzeć ufoki niż zabierać się za coś nowego, a tu już koniec czerwca!

Pozdrawiam i dużo słonka życzę!


31 maja 2015

W toku czytania...

Postanowiłam, że pod koniec każdego miesiąca, będę ujawniała tytuły książek, które przeczytałam lub które są w toku czytania. Nie będę pisała recenzji książek, bo blog nie jest o tym, a po drugie nie czuję się w tym mocna. Myślę, że wolę czytać niż pisać o książkach :) . Będę, raczej podawała kilka zdań od siebie i tyle. Głębsze recenzje znajdziecie w internecie i zdecydujecie się na czytanie bądz nie, tej lub owej pozycji.

Dzisiaj mamy ostatni dzień maja, więc do roboty!

Teraz jestem w toku czytania książki: "U progu szczęścia" autorstwa Aidan Donnelley Rowley.  
Przebrnęłam przez 100 stronic i nie jestem pewna, czy to właśnie ta książka, której chcę poświęcić więcej czasu, bo zostało mi następne 300 stronic. Myślę, że zrobię sobie odskocznię do innej pozycji, a potem zdecyduje,  wracam do niej czy nie. Nie chcę tak od razu odrzucac ją, bo temat jest ciekawy - odnalezienie samej siebie w tym świecie, tylko styl pisania... Może tłumaczenie jest temu winne?...



Jeszcze mam kilka tytułów, które udało mi się przeczytać od tamtego ostatniego postu o Haruki Muraki, których króciutkie opisy znajdziecie na facebooku: Moje czytanki - pogadanki, Ennis. A kto nie ma fb, podaję listę:
  • Wera Gorczyńska - Dlaczego nie poczekałaś (bardzo spodobała mi się)(córka czyta pamiętnik swojej mamy, ale dopiero po jej śmierci)
  • Katherine Stone - Blizniaczka (króciutka, szybka akcja, szybko się czyta)
  • Grażyna Plebanek - Nielegalne związki (o miłości i zdradzie mężczyzny, męża i ojca dwójki dzieci)
  • Philippe Grimbert - Tajemnica (bardzo przypadła mi do gustu, szkoda, że króciutka, bo napisana w bardzo ciekawy sposób. Autor książki -  psychoterapeuta)
  • Nancy Woodruff - Romans mojej żony (zdrada kobiety, żony i matki trójki dzieci, niestety z bardzo smutnym zakończeniem )
  • Gaynor Arnold - Dziewczyna w błękitnej sukience (książka oparta na biografii Karola Dickensa, tylko oparta, nie jest bowiem biografią. Gruba i o powolnej akcji)
  • Katarzyna Michalak - Mistrz (szybka, lekka, daleka od rzeczywistości)
  • Izabela Sowa – Azyl (lekka, szybka akcja, ale temat poważny, o podjęciu prawidłowej decyzji podczas krytycznych chwil w życiu)
  • Haruki Murakami – Sputnik Sweetheart (mistyka i realnośc, głęboki świat uczuć)  Zanotowałam sobie urywek z książki:
      • „Dlaczego ludzie muszą być tak samotni? Jaki to ma sens? Na tym świecie żyją miliony ludzi; każdy z nich tęskni, szuka spełnienia u innych, a jednak się izoluje. Dlaczego? Czy Ziemia powstała tylko po to, by pielęgnować ludzką samotność?”

Pozdrawiam
Agneta
 


P.S. Już za kilka dni post o tym, dlaczego lubię czerwiec, a także podzielę się wzorkami o truskawkach :)