05 grudnia 2015

Moje kartki ruszają w świat

Czy to był kiermasz?
Nie jestem pewna, czy mogę nazwać to kiermaszem, 
bo to raczej przypominało imprezę szkolną.
 Działo się w szkółce w malutkim miasteczku. 
Niby było sporo straganów, 
niby było sporo odwiedzających, 
ale raczej przypominało imprezę
niżeli kiermasz.
Wiekszość ludzi przybyło zobaczyć 
co się dzieje w szkole ich uczniów
i zjeść burgera na zewnątrz z gorącą kawą w ręku :)
 Nie powiem, sama spróbowałam hinduskiej Samosy :)
(smakowało mi, po zakończeniu chciałam dokupić, ale już nic nie zostało :( )

 A tak wyglądał mój stolik.




Stragany z rękodziełem były rozmieszczone w klasach, 
natomiast większość straganów z jedzeniem na zewnątrz, 
chociaż sporo słodyczy, takich jak ciasta, ciasteczka, czekolada i hindus z samosą,
 byli w środku, w sali.

Sporo było biżuterii, to fakt.
Z kartkami byłam tylko ja sama.


Jutro mam następny kiermasz, 
też w szkole, ale już w mieście gdzie mieszkam.
Zobaczę jak mi tam pójdzie.

Najważniejsze, że muszę jakoś porozkładać moje kartki ładniej, 
bo tu coś mi nie pasuje, taki jakiś mam bałagan.

Więc wkrótce będą relacje z następnego kiermaszu.



Pozdrawiam, 
Agneta




5 komentarzy:

May thanks for all comments!!!