10 listopada 2019

Hafciarskie podsumowanie nr 9 - wrzesień i październik


Witajcie!

W tym poście będzie podsumowanie dwóch mięsięcy, więc prawdopodobnie będzię to długi post. 

Najpierw zacznę od haftu " Domki - pory roku". Ten haft bierze udział w zabawie u Ani: Nowy haft na Nowy Rok. We wrześniu skończyłam backstitch'e w pierwszym domku i na tym stanęło. Przyznam, że z ubolewaniem patrzyłam jak czas mi mija, a ja nie miałam okazji wziąść go do ręki w ciągu całego października. Oto moje postępy na dzień dzisiejszy. 





A tak oto, hafcik prezentował się pod koniec sierpnia:



Mam nadzieję, że w listopadzie wezmę go do ręki i powstanie spory kawałeczek jesiennego domku. Backstitch czyli ścieg stębnowy wykonam po wyhaftowaniu i wypraniu całego haftu, żeby ścieg prezentowałby się bardziej napięto. 

Mój następny hafcik, to "Kotki w kąciku robótkowym", praca z którą zoorganizowałam Sal. Razem ze mną haftuje Ania. Skoczcie i sprawdzie jej bloga. Ania nie tylko haftuje krzyżykiem, ale też jakie mega fajne chusty szedełkuje. A oto postęp Ani:


Ciekawie wyszło, Ania zaczęła u góry, a ja u dołu :) 
U mnie opornie, powolutku posuwam swoją najniższą półeczkę, nie wspominając, że miałam w planach skończyć cały haft przed Nowym Rokiem. Nie ubolewajmy, ale najważniejsze, że posuwam haft do przodu i nie leży w kącie.



Następny haft, o którym chciałabym Wam opowiedzieć, to Lampart od producenta Dimensions.
Ten hafcik będzie prezentem dla taty. Oto efekty pracy 5 dni. 


Przepraszam, że kanwa pomięta, ale haftuję w ręku, niestety na tamborku z kanwą nie jest mi wygodnie, a płótno wręcz przeciwnie, uwielbiam na tamborku mieć napięte. 






11 września 2019

Hafciarskie podsumowanie nr 8 - sierpień


Witajcie!

Już miałam napisać, że sierpień wypadł słabo u mnie, bo zrobiłam tylko backstitche w pierwszym domku (nawet nie do końca) i posunęłam trochę kotków do przodu, ale jak widzę co się dzieję we wrześniu, to sierpień był wcale ok.





10 sierpnia 2019

Hafciarskie podsumowanie nr 7 - lipiec


Witajcie!

W lipcu nie do końca udało mi się haftować według planu, ale mam jeden start i jedną ukończoną pracę ufokową, z czego jestem bardzo zadowolona. Jestem zadowolona, i z zaczętej pracy, i z tej ukończonej. 

Pracę, którą rozpoczęłam w lipcu, miała być zaczęta w marcu, ale lepiej później niż nigdy. Oto takie mam postępy: 


Na początku nie byłam zadowolona ze swoich postępów, bo obliczyłam, że nie uda mi się go skończyć, ani do nowego roku, ani do następnej wiosny. Ale wiecie co, później spojrzałam i stwierdziłam, że przy wszystkim obowiązkach, które posiadam, to jest mega fajny postęp i nic strasznego jak skończę go dopiero za rok, bo obraz jest dość duży. 

Następny hafcik. który chciałam Wam pokazać, to moja praca Ufokowa  - Kuchnia. Właśnie z tym hafcikiem uczestniczyłam w zabawie Round Robbins u Ani ( Pelasia), ale już nawet nie pamiętam w którym roku to było, tak dawno to było. Dla Ani, jescze raz wielkie dziękuję za zorganizowanie zabawy!





Jestem bardzo zadowolona, że nareszcie udało mi się skończyć ten hafcik i że to już moja druga praca ufokowa, która została skończona w tym roku. Mam nadzieję, że w tym roku uda mi się skończyć jeszcze jedną, której też nie wiele krzyżyków brakuje. 

Mam też nadzieję, że wkrótce ujrzycie ten hafcik w ramce, bo mam takie plany co do niego, ale przedtem muszę go wyprać jeszcze raz, bo tu mi się linie porobiły i wogóle dziwnie prasuje mi się - zostają białe pasemka na żełazku. Prawda znikome w porównaniu przed wypraniem, ale nadal jestem zdziwiona, że coś zostało nawet po praniu. Podejrzewam, że kanwia została spryskana czymś bądź w jakiś inny sposób miała styczność ze środkami, które zostają na moim żelazku i utrudniają prasowanie. Osobiście nie używam żadnych środków, oprócz proszku do prania, ale to już po wszystkim, więc nie wiem co tam ta moja kanwa w sobie posiada. 

Trzeci obrazek, który niestety nie załapał się na lipcowe haftowanie, to moje Domki - Pory Roku. Miałam w planach zabrać się za nie pod koniec lipca, ale tyle miałam na głowie, że zabrałam się dopiero w sierpniu. Więc dopiero we wrześniu będę miała co Wam pokazać, bo zaszły duże zmiany, ale teraz nie zdradzam tajemnicy. 



Ten obrazek postanowiłam, że pójdzie do kosza, bo nie mam satysfakcji z jego wyglądu.



A ten obrazek został nietknięty, z tego powodu, że nie miałam zimowego nastroju w lipcu wogóle.  Chyba to sprawiły częste wypady nad ocean i wogóle wakacje z dziećmi.


A sowa musi trochę zaczekać, na dłuższe jesienne bądź zimowe wieczory.


To tyle w lipcu...


10 lipca 2019

Hafciarskie podsumowanie nr 6 - czerwiec, zakupy i organizacja mulinek


Witajcie!

Kolejny miesiąc za nami i kolejne krzyżykowe postępy też. Czy jestem zadowolona ze swoich postępów w czerwcu? I tak i nie...

Przede wszystkim jestem bardzo zadowolona, że udało mi się skończyć mój drugi domek z czterech. Tak się prezentują moje dwa domki:



Prawda, jeszcze bez backstitchu, więc trochę blado. A tak miałam w poprzednim miesiącu:


A druga połowa czerwca to prawdziwa surówka.

Zaczęłam taki malutki hafcik. Szkoda, że nie mam jak wam pokazać jak ma wyglądać skończony obrazek, ale uwierzcie, że domek, to prawie połowa całego hafciku. Tak się nad nim męczyłam przez kilka dni, a mnie ciągle te krzyżyki takie brzydkie wychodziły, takie krzywe, nierówne i wogóle fatowało mi się opornie, aż po paru dniach mnie olśniło, że prawdopodobnie ja haftuję na kanwie 18ct, a nie 16ct jak myślałam. Po sprawdzeniu okazało się, że miałam rację. Na nalepce, która widniała na kanwie było napisane 16ct, a tak naprawdę była to drobniejsza kanwa i z tego powodu krzyżykom w dwie niteczki było za ciasno. Teraz nie wiem co mam z tym zrobić, ale chyba skończę już na tej, szkoda czasu. Być może z daleka nie będzie wygładać tak brzydko:


A dalej śmiech na sali. Jednego dnia posiedziałam na sarenką, kilka następnych dni nie miałam okazji wrócić do niej, więc do ręki wpadł mi następny haft. 


  Tutaj pewnego wieczoru nakreśliłam klateczki i już miałam stawiać pierwsze krzyżyki, ale niestety obowiązki zawołałi na mnie. I tak sobie zawołałi na kilka następnych dni. A po kilku dniach lipiec nadszedł i musiałam zabrać się za inny haft.


Któregoś wieczoru dwa razy po pół godzinki udało mi się chwycić za Ufok. Wynik jednego wieczoru. Takimi krokami do końca roku musiałabym skończyć :)


I porobiłam zakupki. To były zakupy z początka czerwca, dlatego już je mam od dłuższego czasu.
1) Zestaw od producenta Janlynn kupiłam dla syna, który uwielbia piłkę nożną i powstanie poduszka. Po środku mamy zestaw składający się z wydrukowanego wzorku z dekoracyjnym piórkiem, nie ma tu nici, ani płótna. Wzorek zaprojektowany przez Veronique Enginger. A trzeci zestaw, jak widzicie, dimensions. Nie przepadam za bzem, ani kolorem fioletowym , ale te ujęcie z żółtymi ptaszkami skradło moje serce.


2) Ten zestaw też skradł moje serce i już bym chciała go otworzyć i zacząć, ale niestety musi zaczekać na lepsze czasy... Już widzę ten obraz u siebie na ścianie.


3) A tutaj moje zakupki z Wish (chiny). Bardzo udane, że tak powiem. Bardzo wygodna taśma mierząca, nożyczki i bardzo wygodny organizator nici. Widziałam go już dawno na Wish, ale przerażały mnie kolory, aż pewnego dnia zobaczyłam na youtube u jednej dziewczyny i okazało się, że w rzeczywistości jest bledniejszy niż na zdjęciu w sklepie i od razu zamówiłam go sobie. Już  z niego korzystam - mega wygodny. Polecam.


W czerwcu udało mi się uporządkować moje mulinki. Jeszcze jedna  praca, z której jestem zadowolona. 

Przedtem większą moją część mulinek przechowyłam w dwóch woreczkach, trochę na specjalnych DMC patyczkach i kilka kolorków na bobinkach. Miałam wydrukowaną listę numerków i zaznaczone ołówkiem, które kolorki posiadam. Gdy potrzebowałam któregoś numerka muliny, sprawdzałam najpierw na liście i dopiero wtedy szukałam w swoich zasobach. Jak nie znachodziłam, oznaczało to, że mulinka jest w trakcie haftowania. 




W czerwcu natomiast poukładałam je ślicznie w takie sztywne koszulki z suwakiem. Ta sztywność i grubość koszulek jest idealna - są dość sztywne, żeby moteczki leżały ślicznie jeden obok jednego i dość miękkie, żeby można było przesunać moteczek, gdy numerek nie jest dobrze widoczny bądź wkładam do środka nowe moteczki. Ogólnie wyszło mi 8 koszulek- 7 podstawowe mulinki i 1 koszulka na bobinki i dmc metalizowaną. 
Ja uwielbiam wygląd mulinki w moteczkach. I chociaż pudełko z bobinkami wygląda ładnie, nie znoszę uczucia psucia moteczka - mam wewnętrzny diskomfort rujnowania moteczka. Czy jeszcze ktoś tak ma? Dlatego przez dłuższy czas szukałam sposobu jak uporządkować moteczki, żeby było ślicznie i łatwo w szukaniu potrzebnego mi numerku. Oto taki:






Taki ekstra dodatek w czerwcu - zapadła ostateczna decyzja co do płótna dla moich koteczków :  płótno Murano 32ct w kolorze kości słoniowej (ivory) od producenta Zweigart. Ta sama co mi mąż przywiózł w maju. Na zdjęciu, ta najniższa w lewym rogu.


To aż tyle w czerwcu. Jestem bardzo zadowolona, że udało mi się skończyć mój żółty domek, uporządkować mulinki i zrobić fajne zakupki. Szkoda tylko, że domek powstaje na bardzo drobnej kanwie i przez to krzyżykom jest zbyt ciasno, że na trzy inne prace mogłam poświęcić tylko po jednym dniu na każdą, ale przecież mogłam wogóle nie zacząć je, więc nie ma co narzekać. 


Pozdrawiam wszystkie i życzę duuużo krzyżyków!
Agneta 


10 czerwca 2019

Hafciarskie podsumowanie nr 5 - maj i zakupy

Witajcie,

W planach na maj miałam wyhaftowanie drugiego domka i rozpoczęcie dwóch innych haftów : "Kotków w kąciku robótkowym" i "Sarenkę w zimowym lesie". Niestety z domkami udało mi się posunąć tylko do połowy, a na dwa pozostałe starty wogóle zabrakło mi czasu. Mam nadzieję, że moja kruszynka coraz bardziej będzie spokojniejsza, co też umożliwi zaplanowanie dnia, bo jak na razie każdy nowy dzień, to niespodzianka. Czasami udaje mi się sporo porobić, a czasami nic. Jednak w ciągu tego miesiąca udało mi się kilka godzin podłubać i oto wynik.
Tak prezentuje się  mój domek pod koniec maja:




Tyle było w kwietniu:



Nie uwierzycie, ale w maju znowóż dokonałam zakupów. To już moje trzecie zakupy w tym roku... Ale miałam bardzo poważny powód, bo mój małżonek był na Litwie, gdzie nicie DMC są o połowę tańsze niż tu w Irlandii. A ja przedtem zaplanowałam kilka nowych haftów i widzicie co z tego wyszło. Powiem, że byłam trochę zawiedziona, że mając tyle kolorów mnie aż tyle brakowało. Pocieszałam się tym, że teraz naprawdę mam bardzo dużo kolorków i wystarczy mi na długo.






Kupiłam kawałem materiału: Zweigart Murano (32ct - 64 krzyżyki na 10cm)w kolorze ivory dla moich Kotków w kąciku robótkowym i teraz już jestem zadowolona z wyboru. Kotki na 100% zaczynam w czerwcu, bo biedaki tak długo czekają na swoją kolej.  Nabyłam szkło powiększające dla prac na ciemnej kanwie bądź drobnej. Jeszcze nie wypróbowałam, przyznam. A katalog otrzymałam gratis. Nigdy jeszcze nic nie haftowałam tego procudenta, żadnego zestawu, ale byłabym ciekawa, ale mając takie zapasy nici, szkoda wydawać na zestaw. Chociaż niektóre obrazy wpadły mi w oko...


To tyle w tym miesiącu. 
Życzę ciekawych wzorków i ślicznych hafcików.

Pozdrawiam, 
Agneta

10 maja 2019

Hafciarskie podsumowanie nr 4 - kwiecień i zakupy w kwietniu


Kwiecień plecień, bo przeplata trochę krzyżyków, trochę obowiązków ....


Witajcie, 

U mnie właśnie kwiecień był w kratkę, kilka dni haftu, kilka dni obowiązków, zbyt dużo innych spraw miałam na głowie i z tego powodu zupełnie niehafciarskie dnie wypadały mi. Ale po mimo tego, udało mi się skończyć malutki hafcik, z czego jestem mega zadowolona. 




Jeszcze go nie wycięłam, zostawiłam tak, na skrawku materiału z dwoma większymi bokami. Myślę, że dla tego obrazka będzie pasować biała postarzała ramka, ale jak już pisałam w poprzednim poście, na razie jestem skupiona na haftowaniu.


Byłam tak skupiona nad haftem "Welcome", że nie rozpraszałam się na pozostałe hafty i dopiero pod koniec miesiąca udało mi się wygospodarować kilka dni na moje domki, które uczetniczą w zabawie u Ani : Nowy haft na Nowy Rok.

Pierwszego dnia postawiłam niezbyt dużo krzyżyków,  nie mogłam zdecydować jak duży ma być odstęp pomiędzy domkami. A jak już się zdecydowałam, to pozostało mi mało czasu na krzyżyki.


Drugiego dnia udało mi się postawić więcej krzyżyków:


Na trzeci dzień pojawiło się okno:


A na czwarty dzień doszły drzwi, ale tylko połowa:


Tak się prezentują moje domki pod koniec kwietnia:


Sporo brakuje mi do końca:




W poprzednich postach wspominałam, że haftując słucham krzyżykowe filmiki na youtube. Nie zawsze, ale często lubię posłuchać i zerknąć, co tam inny haftują. Otóż, sporo hafciarek lubi zestawy od producenta Dimensions. I ja się skusiłam. Sprawdziłam ebay i kupiłam kilka zestawów w promocyjnej cenie.  Nie przepadam za kupowaniem zestawów z powodu jednej przyczyny - materiału. W zestawie najczęściej mamy aidę, a ja wolę haftować na płótnie, gdy tło nie jest  całkowicie pokryte krzyżykami. Tym razem jednak skusiłam się wypróbować aidę i nicie Dimensions.  



 Ten zestaw mam zamiar zacząć w szybkim czasie. Będzie na prezent dla mojego taty, który ma swoje urodziny jesienią, ale dopiero za rok będzie miał jubileusz, czyli mam w planach wyhaftować ten obraz w ciągu roku. W zestawie jest beżowa kanwa, którą nie będę musiała zamieniać, bo tło jest haftowane półkrzyżykiem i nie będzie tu widać żadnych prześwitów, co też przyśpieszy mi pracę. Biorąc pod uwagę, że haftując na kanwie, pracę mam w ręcach, a nie na tamborku i leci mi szybciej. 



Następne dwa zestawy będą musiały zaczekać na lepsze czasy. Bukiet kwiatów chciałabym wyhaftować dla siebie na następne urodziny, tak mi się podoba, ale to tylko marzenie. Wątpię, że podołam czasowo. Być może dopiero po dwóch latach powstanie. Niestety, ale tutaj będę zamieniała kanwę na płótno, bo jak widzicie, tło nie jest całkowicie zahaftowane. Nawet w obrazie z sową mamy niezahaftowane tło. Ta sowa też mi wpadła w oko, gdy zobaczyłam ją kilka lat temu wyhaftowaną przez inne dziewczyny. I chociaż ten obraz jest taki szaro - brązowy, ale dla mnie ona (sowa) ma swój urok.




W tych obrazkach po prostu zakochałam się, gdy je pierwszy raz zobaczyłam i bardzo się cieszę, że je mam. I chociaż miałam wzorki ściągniete z internetu, ale skusiłam się na zestawy. Nawet tutaj mamy miejsca, które nie haftujemy. Byłam zdziwiona, wyglądało gdyby było. Tak marzyłam zacząć je tą jesienią, ale już teraz widzę, że jest to niemożliwe. 



Otóż, takie poczyniłam zakupy w kwietniu. To już moje drugie zakupy w tym roku. 

Jeżeli macie doświadczenie z zestawami Dimensions, podzielcie się, proszę. 

Moje plany na maj.

W maju planowałam zacząć kilka nowych haftów, ale widząc swoje tempo w kwietniu, już nie planuje je wszystkie zaczynać w maju, a zaczynać je w ciągu kilku następnych miesięcy. Napewno wiem, że pierwszą połowę maju poświęcę domkom, czyli zabawie u Ani, a dalej zobaczę na co będę miała ochotę ...


Życzę Wam wszystkim szybkich krzyżyków!

Pozdrawiam
Agneta