10 czerwca 2019

Hafciarskie podsumowanie nr 5 - maj i zakupy

Witajcie,

W planach na maj miałam wyhaftowanie drugiego domka i rozpoczęcie dwóch innych haftów : "Kotków w kąciku robótkowym" i "Sarenkę w zimowym lesie". Niestety z domkami udało mi się posunąć tylko do połowy, a na dwa pozostałe starty wogóle zabrakło mi czasu. Mam nadzieję, że moja kruszynka coraz bardziej będzie spokojniejsza, co też umożliwi zaplanowanie dnia, bo jak na razie każdy nowy dzień, to niespodzianka. Czasami udaje mi się sporo porobić, a czasami nic. Jednak w ciągu tego miesiąca udało mi się kilka godzin podłubać i oto wynik.
Tak prezentuje się  mój domek pod koniec maja:




Tyle było w kwietniu:



Nie uwierzycie, ale w maju znowóż dokonałam zakupów. To już moje trzecie zakupy w tym roku... Ale miałam bardzo poważny powód, bo mój małżonek był na Litwie, gdzie nicie DMC są o połowę tańsze niż tu w Irlandii. A ja przedtem zaplanowałam kilka nowych haftów i widzicie co z tego wyszło. Powiem, że byłam trochę zawiedziona, że mając tyle kolorów mnie aż tyle brakowało. Pocieszałam się tym, że teraz naprawdę mam bardzo dużo kolorków i wystarczy mi na długo.






Kupiłam kawałem materiału: Zweigart Murano (32ct - 64 krzyżyki na 10cm)w kolorze ivory dla moich Kotków w kąciku robótkowym i teraz już jestem zadowolona z wyboru. Kotki na 100% zaczynam w czerwcu, bo biedaki tak długo czekają na swoją kolej.  Nabyłam szkło powiększające dla prac na ciemnej kanwie bądź drobnej. Jeszcze nie wypróbowałam, przyznam. A katalog otrzymałam gratis. Nigdy jeszcze nic nie haftowałam tego procudenta, żadnego zestawu, ale byłabym ciekawa, ale mając takie zapasy nici, szkoda wydawać na zestaw. Chociaż niektóre obrazy wpadły mi w oko...


To tyle w tym miesiącu. 
Życzę ciekawych wzorków i ślicznych hafcików.

Pozdrawiam, 
Agneta

10 maja 2019

Hafciarskie podsumowanie nr 4 - kwiecień i zakupy w kwietniu


Kwiecień plecień, bo przeplata trochę krzyżyków, trochę obowiązków ....


Witajcie, 

U mnie właśnie kwiecień był w kratkę, kilka dni haftu, kilka dni obowiązków, zbyt dużo innych spraw miałam na głowie i z tego powodu zupełnie niehafciarskie dnie wypadały mi. Ale po mimo tego, udało mi się skończyć malutki hafcik, z czego jestem mega zadowolona. 




Jeszcze go nie wycięłam, zostawiłam tak, na skrawku materiału z dwoma większymi bokami. Myślę, że dla tego obrazka będzie pasować biała postarzała ramka, ale jak już pisałam w poprzednim poście, na razie jestem skupiona na haftowaniu.


Byłam tak skupiona nad haftem "Welcome", że nie rozpraszałam się na pozostałe hafty i dopiero pod koniec miesiąca udało mi się wygospodarować kilka dni na moje domki, które uczetniczą w zabawie u Ani : Nowy haft na Nowy Rok.

Pierwszego dnia postawiłam niezbyt dużo krzyżyków,  nie mogłam zdecydować jak duży ma być odstęp pomiędzy domkami. A jak już się zdecydowałam, to pozostało mi mało czasu na krzyżyki.


Drugiego dnia udało mi się postawić więcej krzyżyków:


Na trzeci dzień pojawiło się okno:


A na czwarty dzień doszły drzwi, ale tylko połowa:


Tak się prezentują moje domki pod koniec kwietnia:


Sporo brakuje mi do końca:




W poprzednich postach wspominałam, że haftując słucham krzyżykowe filmiki na youtube. Nie zawsze, ale często lubię posłuchać i zerknąć, co tam inny haftują. Otóż, sporo hafciarek lubi zestawy od producenta Dimensions. I ja się skusiłam. Sprawdziłam ebay i kupiłam kilka zestawów w promocyjnej cenie.  Nie przepadam za kupowaniem zestawów z powodu jednej przyczyny - materiału. W zestawie najczęściej mamy aidę, a ja wolę haftować na płótnie, gdy tło nie jest  całkowicie pokryte krzyżykami. Tym razem jednak skusiłam się wypróbować aidę i nicie Dimensions.  



 Ten zestaw mam zamiar zacząć w szybkim czasie. Będzie na prezent dla mojego taty, który ma swoje urodziny jesienią, ale dopiero za rok będzie miał jubileusz, czyli mam w planach wyhaftować ten obraz w ciągu roku. W zestawie jest beżowa kanwa, którą nie będę musiała zamieniać, bo tło jest haftowane półkrzyżykiem i nie będzie tu widać żadnych prześwitów, co też przyśpieszy mi pracę. Biorąc pod uwagę, że haftując na kanwie, pracę mam w ręcach, a nie na tamborku i leci mi szybciej. 



Następne dwa zestawy będą musiały zaczekać na lepsze czasy. Bukiet kwiatów chciałabym wyhaftować dla siebie na następne urodziny, tak mi się podoba, ale to tylko marzenie. Wątpię, że podołam czasowo. Być może dopiero po dwóch latach powstanie. Niestety, ale tutaj będę zamieniała kanwę na płótno, bo jak widzicie, tło nie jest całkowicie zahaftowane. Nawet w obrazie z sową mamy niezahaftowane tło. Ta sowa też mi wpadła w oko, gdy zobaczyłam ją kilka lat temu wyhaftowaną przez inne dziewczyny. I chociaż ten obraz jest taki szaro - brązowy, ale dla mnie ona (sowa) ma swój urok.




W tych obrazkach po prostu zakochałam się, gdy je pierwszy raz zobaczyłam i bardzo się cieszę, że je mam. I chociaż miałam wzorki ściągniete z internetu, ale skusiłam się na zestawy. Nawet tutaj mamy miejsca, które nie haftujemy. Byłam zdziwiona, wyglądało gdyby było. Tak marzyłam zacząć je tą jesienią, ale już teraz widzę, że jest to niemożliwe. 



Otóż, takie poczyniłam zakupy w kwietniu. To już moje drugie zakupy w tym roku. 

Jeżeli macie doświadczenie z zestawami Dimensions, podzielcie się, proszę. 

Moje plany na maj.

W maju planowałam zacząć kilka nowych haftów, ale widząc swoje tempo w kwietniu, już nie planuje je wszystkie zaczynać w maju, a zaczynać je w ciągu kilku następnych miesięcy. Napewno wiem, że pierwszą połowę maju poświęcę domkom, czyli zabawie u Ani, a dalej zobaczę na co będę miała ochotę ...


Życzę Wam wszystkim szybkich krzyżyków!

Pozdrawiam
Agneta


03 kwietnia 2019

Hafciarskie podsumowanie nr 3 - marzec i plany na kwiecień


Witajcie!

W marcu jak w garncu - tak określiłabym i pogodę w Irlandii i moje haftowanie w marcu - były dłuższe i krótsze przerwy, i był wzorek wcale nie planowany. Wogóle nie trzymałam się jakiegoś ścisłego planu, ale chyba z powodu tego, że miałam w planach od 1 marca zacząć Sal z kotkami, ale nie mogłam zdecydować się co do tła i cały mój plan na marzec padł w gruzach.  Ale nie jest najgorzej z tym marcem i nawet mam dwie prace skończone!

Na samym początku marca, 1-2 dnia miesiąca, sporo posunęłam się z metryczką morską. Metryczka była już bardzo blisko ku końcowi, ale brakowało mi przezroczystej nici do przyszycia koralików i zostawiłam ją na później. Powróciłam do metryczki dopiero 24 marca. Właśnie 24 marca 2019 roku to jest dzień kiedy skończyłam swoją metryczkę.



Tak wygląda moja metryczka. Bardziej szczegółowo o postępach, materiałach napiszę w kolejnym poście poświęconym tej metryczce. Dodam tylko, że to jest jeden z czterech obrazków, który uczestniczy w zabawie u Ani - Nowy haft na Nowy Rok. Tyle, że wybrałam trochę inny sposób haftowania: zamiast mieć zaczęte 4 prace na raz, ja mam w toku jeden największy obraz przez cały czas zabawy (Domki), a trzy pozostałe haftuję w kolejności po ukończeniu. Czyli skończyłam metryczkę, teraz czas na zimową syrenkę, a po syrence zabiorę się za biały mak. To chyba jakiś wewnętrzny strach przed ufo-kami,  ale znowóż, bardzo fajne uczucie, gdy się ma już wyhaftowany obrazek, dodaje weny do dalszego haftowania, nieprawdaż?

Dla przypomnienia, tyle miałam w lutym. Brakowało mi dolniej części.




Drugą moją ukończoną pracą w marcu jest: ''Jeżyk w doniczce''. Praca, którą wogóle nie miałam w planach ruszać w najbliższym czasie, a co dopiero w tym marcu. Z tym jeżekiem było tak, że 9 marca kładąc się spać, przypomniał mi się ten mój ufokowy jeżyk i tak zrobiło mi się go żal, że tyle lat czeka na swoją kolej, że 10 marca był już u mnie w ręcach.



Wydawał mi się łatwy i myślałam, że skończę go za 3-4 dni, ale tu się mocno myliłam. Spędziłam nad nim całe 9 dni, to też miało pewny wpływ na moje zamieszanie w hafcie, ale ja się po prostu uparłam się, że go skończę, i skończyłam.  

Tu jest mój kolejny ufok - The Kitchen. Bardzo bardzo dawno uczestniczyłam w zabawie Round Robins i miałyśmy do wyhaftowania oto taki obraz. Właścicielka kanwy miała za zadanie wyhaftować 1, środkowy i ostatni obrazek na swojej kanwie, a pozostałe obrazki haftowały uczestniczki zabawy. Więc ja byłam dość odpowiedzialna, bo innym wyhaftowałam, ale sama sobie nie i moja kanwa została jako ufok. Znowóż, tyle pracy wykonanej, a tak mało brakuje, więc trzeba to nareszcie skończyć. W marcu udało mi się całkowicie skończyć ostatni, 9-ty obrazek. Planowałam, że uda mi się skończyć całkowicie całą pracę w marcu, ale po spędzeniu całego popołudnia 30 marca nad backstitch-em odpuściłam sobie środkowy obrazek, bo tam został mi sam backstitch. Ale i tak jestem zodowolona z posunięcia się do przodu. 



Zamiast ślęczeć na backstitchem w ''The Kitchen'', 30 marca zaczęłam taka malutką, łatwą świąteczną pracę. Oto co powstało w ciągu ostatnich dwóch dni marca:
''Welcome'' - Tiny Modersnist 



Moje plany na kwiecień

Mam nadzieję kwiecień nie naplecie mi figlów. 

1 - W pierwszym tygodniu mam zamiar haftować obrazek ''Welcome'' od Tiny Modernist:


2 - W drugim tygodniu mam zamiar postawić chociażby kilka pierwszych krzyżyków na kanwie dla zabawy Sal od Owl Forest: Emerald City


Was też bardzo chętnie zapraszam, jeżeli lubicie metryczki. Jest to rosyjska stroniczka, ale jest tam też i po angielsku. Zabawa trwa od 31 marca do 17 listopada 2019 roku. Każde trzy tygodnie znajdziecie kolejną część metryczki. No chyba zauważyliście, że uwielbiam metryczki:)  Schemacik znajdziecie pod linkiem, który podałam wyżej, a szczegóły zabawy tutaj.

3 -4 tydzień. Drugą połowę kwietnia poswięcę Kotkom i Domkom



P.S. Mam nadzieję, że zostanie mi trochę czasu i posunę się jeszcze ciut do przodu z ufokiem : The Kitchen. Byłoby fantastycznie postawić pierwsze krzyżyki na obrazku: Zimowa sarenka, ale to już mega super plany :) Natomiast...


Życzę Wam miłych i szybkich krzyżyków!
Pozdrawiam
Agneta




26 marca 2019

Przyszykowania do Sal'u - Kotki w kąciku robótkowym


Witajcie!

Otóż, postanowiłam sobie, że wyhaftuję tych miłych kotków. A żeby było mi raźniej, zaprosiłam wszystkich chętnych do wspólnego haftowania. Tyle, że nie podejrzewałam, że sama spotkam się z  taaaakim dylematem tła. Ale zacznę od początku:

A historia zaczęła się, gdy zapisałam się do wspólnego projektu u Ani - Nowy Haft na Nowy Rok, która ma swój kanał na youtube pod nazwą: Kreatywna TV. Zaczęłam ogładać filmik Ani i inne hafciarskie filmiki proponowane przez youtube. Siedziałam sobie haftowałam w fotelu i oglądałam różnego rodzaju hafciarskie filmiki. Przede wszystkim to był początek roku i było sporo nagrań o podsumowaniach poprzedniego Roku i planach na Nowy 2019 Rok. Naprawdę było ciekawie zobaczyć dużo nowych, niewidzianych dotychczas wzorków, biorąc pod uwagę, że miałam kilku letnią przerwę w hafcie. Dodam. że dla mnie taki format - filmiki są bardzo wygodne, haftuję i słucham, czas od czasu rzucając okiem na pokazywane obrazki. Właśnie w jednym z filmików dziewczyna pokazywała swoje prace z poprzedniego roku, i tam były te kotki. Nie wiem dlaczego, (osobiście nie przepadam za workami Soda), ale te urocze kotki wpadły mi w oko. Pierwsza myśl, to że chcę taki obrazek sobie do kącika robótkowego, czyli może na biurko, bądź komodę. No, a żeby było raźniej, postanowiłam zoorganizować Sal.

Następnie wydrukowałam wzór, skleiłam i zaczęłam rozglądać się za materiałem do tła. I tu się zaczęły duuuże wybory, zwątpienia, dylematy.  Wiecie, im  starsza się robię tym  bardziej jestem ostrożna z wyborem wzorków i materiałów do wyszycia obrazków.  Te kotki naprawdę ślicznie wyglądają na tym zielonym tle, ale zielony wcale nie będzie pasował do mego wystroju wnętrza, więc od razu odrzuciłam ten wariant. Miałam kilka innych wariantów: ciemno zielono-szary, ciemno szary i jasno szary. Takie właśnie miałam odcienie płócien.


 Po jakimś czasie doszłam do wniosku, że chociaż białe kotki będą wyglądać wspaniale na ciemniejszym tle, jednak ono będzie tłumić pozostałe jaskrawe kolorki. Wtedy pomyślałam o jasno szarym. I nawet przez dłuższy czas, czyli przez kilka dni, byłam pewna, że zostaję przy szarym tle. A jednak coś mi nie dawało spokoju. Wydawało mi się, że jednak na tym szarym trochę będzię to wszystko smutne. Wtedy mnie olśniło, chociaż sprzeciwiałam się odcieniom beżowo/kremowym, to jednak muszę wziąść go pod uwagę, ponieważ dobrze będzie wspólgrał ze wszystkimi kolorkami. Zaczął się ponowny wybór kanwy.  Mój mąż już się nawet nie dziwił, gdy widział mnie po raz kolejny grzebiącą się w swoich kartonach z zapasami tkanin do haftu bądź nici, (dotychczas nie musiał tak często tego oglądać :).

Na zdjęciu widzicie kilka odcieni beżu. Wybór padł na ten najjaśniejszy kawałeczek. Niestety to jest kanwa, a nie płótno.


Przedtem natomiast miałam dylemat między dwoma odcieniami:


Wybór padł na ten jaśniejszy kawałeczek, o bardziej ciepłym odcieniu:



Niby wszystkie materiały dobrane, ustalone, a jednak nie miałam weny do postawienia pierwszego krzyżyka. Coś mi tu nie grało. Olśniłó mnie po raz kolejny, że skoro do końca nie jestem pewna czy będzie mi pasował w kąciku robótkowym, to przecież mogę uszyć torbę na materiał bądź inne przydasie. Został ostatni dylemat, czy hafcę na kanwie, czy kupuję tkaninę. Na tkaninie ładniej by się prezentował, ale skoro chcę uszyć torbę, bądź taką torbę - pudło używając grubszego materiału, to rozsądniej byłoby zostać przy kanwie. Jeszcze kilka kolejnych dni nie decydowałam się na pierwsze krzyżyki. Aż któregoś dnia szukając materiału do innego projektu, znalazłam duży kawałem ślicznego płótna o jasno kremowym odcieniu, być może ekru. Niestety na opakowaniu nie było żadnej notki, ale płótno posiada pomarańczową nić z boku, więc jest firmy Zweigart. Prawda przy obliczaniu gęstości płótna wyszło mi 14.5 krzyżyka na 2.5 cm co mi daje 58 krzyżyków na 10 cm (trochę za mało), ale nie chciałam wydawać się na nowo, a po drugie kiedy  wykorzystam ten skoro kupię nowy. No więc nareszcie zapadła decyzja.


Tu widzicie te płótno, między mulinkami i aidą. Tak, jest bardziej miękkie niż aida, ale w tym wzorku duża przestrzeń jest nie zahaftowana, więc napewno będzie lepiej się prezentować na płótnie. A jak już wyhaftuję, to zdecyduję w jaki sposób użyję haft. Chyba po raz pierwszy w moim doświadczeniu hafciarskim miałam taki długi wybór tła do obrazka. Zazwyczaj widząc wzorek już od razu widzę tło, jeśli nie pasuje mi te podane przez producenta. 

Z tego powodu kotków zostawiłam na kwiecień, a w marcu wzięłam się za ukończenie ufoków i metryczki morskiej.

Pozdrawiam wszystkie i życzę szybkich krzyżyków !
Agneta

04 marca 2019

Hafciarskie podsumowanie nr2 - luty



Witajcie!

Jestem bardzo zadowolona ze swoich postępów w lutym.  I chociaż nie zrobiłam ani jednej kartki, to sporo przybyło w krzyżykach, co mnie bardzo cieszy. 

W pierwszej połowie lutego został wyhaftowany cały domek letni z serii "Domki - cztery pory roku". Domek na razie nie posiada linii konturowych, ale zamierzam je wykonać latem bądź w kwietniu, kiedy moje dzieciaki będą na wakacjach.  W marcu natomiast zabrać się za żółty - wiosenny domek. Mam cichą nadzieję, że drugi domek uda mi się skończyć tak szybko jak i poprzedni. Przyznam szczerze, że sama byłam zdziwiona takim wynikiem, myślałam, że domek będę haftowała  w ciągu dwóch miesięcy, bo mam też inne hafty, ale poszedł mi szybko i powstał w ciągu 12 dni.  




Tak ma wyglądać całość:



Następna moja praca w lutym, to "Metryczka morska", z którą też zaszalałam, czyli wyhaftowałam więcej niż planowałam. Miałam w planach wyhaftować etap 2 i zabrać się za biały mak, ale miałam nieprzyjemną przygodę z nićmi DMC i z tego powodu, nie mogłam zabrać się za mak. A natomiast zabrałam się za następny etap metryczki - trzeci, dopóki nie rozwiąże problemu z nićmi. 

Etap drugi Metryczki Morskiej:





Etap trzeci Metryczki Morskiej:



Tak ma wyglądać całość:


A przygodę miałam taką, że haftując czerwoną literę L w drugim etapie metryczki morskiej postanowiłam sięgnąć po dłuższą nić z pasemka, bo na bobinku zostawał mi tylko mały kawałeczek, a ja chciałam wyhaftować trzy następne literki za jednym razem - gdy haftując literkę I przy literce L, zauważyłam, że odcienie mi się różnią. Pierwsza litera była wyhaftowana nićmi DMC zakupionymi kilka lat temu na ebay od pewnej osoby w plastykowych pudełkach z nićmi nawiniętymi na bobinkach, a drugą literę haftowałam też nićmi DMC, ale kupionymi przeze mnie ze sklepu z ebay w pasemkach, też kilka lat temu. Moja nić była  bardziej jaskrawa i miała większy połysk. Wiadomo,  że pierwszą literę rozprułam i do całego słowa użyłam  nowego czerwonego kolorku z pasemka, tak samo jak i do wszystkich pozostałych rzeczy w tej metryczce. Ale to dało początek zwątpieniu co do jakości nici, które posiadam. Sięgnęłam po kilka numerków nici na bobinkach i tych samych numerków w pasemkach i zaczęłam porównywać. Nawet spędziłam godzinkę haftując przykłady na kanwie. Wyniki miałam takie, że niektóre odcienie rzeczywiście rożniły się połyskiem, a niektóre wcale nie i tylko jeden jasno niebieski kolorek różnił się też i odcieniem - ten z pasemka był bardziej połyskujący i niebieskamy niż ten na bobinku (bardziej szary). Wniosek taki, że teraz zawsze będę kupowała nicie ze sklepu, żeby mieć pewnośc, że są to nicie oryginalne i nowszej produkcji. 







Po tej przygodzie, nie wiem teraz co mam zrobić z tymi dwoma pudełkami nici na bobinkach. Wywalić szkoda, bo większość nici ma jednak odpowiednie odcienie i tylko część z nich nie ma odpowiedniego połysku, i kilka być może ciut różni się odcieniem. Wywalić szkoda, ale do prac, które teraz haftuje używać też nie chcę. Jestem na rozdrożu...

To też był podstawowy powód dlaczego nie zabrałam się za biały mak, zamówienie na brakujące nicie DMC już było złożone, a ja po tym odkryciu nie chciałam do niego używać nicie na bobinkach. Trochę czułam się z tym źle, że mak nadal jest niezaczęty, ale później doszłam do wniosku, że to pewnie lepiej, bo miałabym cztery prace rozpoczęte razem z kotkami, dodatkowo kurzące się prace z poprzednich lat. Postanowiłam, że za mak wezmę się po skończeniu metryczki morskiej lub sarenki, tak będzie rozsądniej. 

Powyższe prace, Domek i Metryczka Morska są zgłoszone do zabawy u Ani -  Nowy haft na Nowy Rok

Na tym kończę i życzę wszystkim miłych i szybkich krzyżyków!

Pozdrawiam
Agneta