27 października 2015

Moja pierwsza wystawa

W ten ostatni weekend brałam udział w pierwszej Bezdomnej Galerii w Ennis (1st Homeless Gallery), z tego powodu ponad miesiąc było tu cicho cicho, bo starałam się jak możliwie więcej kartek skleić, chociaż i tak mi się nie udało zrobić tyle, ile miałam zaplanowane, ale jak na matkę czwórki dzieci, którzy dwa razy pochorowali się w tym okresie, wcale nieźle wypadłam (tak uważam).


Taki miałam kącik i tak go upiększyłam. Powiem Wam, że to moja pierwsza wystawa karteczkowa, bo nigdy dotychczas nie jeżdziłam nawet na jarmark sprzedawać je. Ale jestem taka dumna z siebie, że natchnęło to mnie do wzięcia  udziału w światecznym jarmarku, tylko muszę znależć gdzie, bo np u nas w Ennis już nie ma miejsca dla mnie, niestety. Jak się okazało musiałam na początku roku dać znać im.


Te kartki dla mnie są takie sentymetalne, robione kilka kilka lat temu, jedne z tych pierwszych (druga moja kolekcja) kiedy dopiero zaczynałam przygodę z kartkowaniem, kiedy to sama wycinałam bazę dla kartek. Dopiero przed wystawą kupiłam im koperty :) Dałam w prezencie dziewczynie, od którem otrzymałam też prezent, książkę dla robienia kartek. I wiecie fajna książka! Kilka rzeczy nowych odkryłam, chociaż już nie jestem nowa w kartkowaniu :). 


Z tej aranżacji jestem bardzo dumna. właściwie kleiłam ją dobrych kilka godz ostatniej nocy przed wystawą, gdy moje pociechy już spały i miałam cicho w domu, bo inaczej się nie da. Kartki oraz sam obraz zostali zrobione z tej samej kolekcji  papierów "Dreamcatcher" - First Edition Paper


A tu tak miałam na stoliku. W kartoniku po lewej stronie miałam moje pierwsze robione kartki, które udostępniłam do poczęstowania się, czyli bezpłatnie. Tyle czasu zalegali mi w domu, że postanowiłam je oddać. Niech ktoś skorzysta i lecą w świat :). Po prawej stronie miałam drewnianą skrzynkę w morskim stylu z moimi wszystkiemi pozostałymi kartkami. Każda kartka miała koszulkę, więc można je było brać i oglądać. Muszę porobić zdjęcia i pokazać Wam, bo sporo nowych kartek, które nie były wystawiane tu na blogu.

Imprezę mieliśmy w localnym pabie, tu w Ennis. Bawiliśmy się przez dwa dni, sobotę i niedzielę. Powiem, że naprawdę było fajnie, sporo ludzi mieliśmy w niedzielę. Była to wystawa osób kreatywnych, artystów, fotografów, rękodzielników, ale także były tańce i muzyka, zajęcia dla dzieci, malowanie twarzy. 
Goście byłi zdziwieni i zachwyceni, bo to pierwsza takiego rodzaju impreza w Ennis - polsko języczna. Więc już napewno wiemy, że będzie takich impez więcej. Już jest planowana następna na wiosnę następnego roku, ale już w innym miejscu, bo na tym polega nazwa: Bezdomna Galeria. Każdego razu w innym miejscu. 



Pozdrawiam
Agneta


2 komentarze:

  1. Gratuluję tak udanego debiutu, fajnie, że pomysł się spodobał, to ważne stwarzać takie bliskie społeczności łączące emigrantów z miejscowymi, nawet troszkę zazdroszczę :))) karteczki piękne, podziwiam za cierpliwość i samozaparcie, zdrówka dla dzieciaczków, dziękuję za komentarz, pozdrawiam:)

    OdpowiedzUsuń

May thanks for all comments!!!